Prawdziwy start to British Pop Art!

fragment-instalacji-fun-house-muzeum-sztuki-w-wolfsburgu-2016-foto-urszula-usakowska-wolff-vg-bild-kunst-bonn 2016

Lata sześćdziesiąte, zwane Swinging Sixties, były okresem radykalnych zmian kulturalnych i społecznych w Wielkiej Brytanii, być może najważniejszym punktem zwrotnym w jej historii w drugiej połowie dwudziestego wieku. Tradycyjna mgła nad Kanałem La Manche, o której na początku ubiegłego wieku magazyn Times napisał, że odcina ona kontynent od Anglii, rozwiała się, ukazując barwny i wibrujący, wielokulturowy pejzaż urbanistyczny kosmopolitycznego Londynu, który nagle stał się pępkiem świata: stolicą muzyki, mody, designu, architektury, fotografii, miejscem narodzin pop art.

Urszula Usakowska-Wolff

Szalonym latom sześćdziesiątym poświęcona jest wystawa »This Was Tomorrow« w Muzeum Sztuki w Wolfsburgu – pierwszy tak obszerny i wszechstronny pokaz brytyjskiej pop art w Niemczech. Jej tytuł nawiązuje do legendarnej ekspozycji »This Is Tomorrow«, która odbyła się sześćdziesiąt lat temu w Whitechapel Gallery w Londynie. W wielkiej hali Muzeum Sztuki w Wolfsburgu zbudowano »Pop Art City«, gdzie w 26 gabinetach na parterze i emporze można oglądać ponad 350 eksponatów: fotografie powojennego Londynu autorstwa Nigela Hendersona (1917-1985), współtwórcy Independent Group, dzieła artystek i artystów (wśród których są między innymi Pauline Boty, Jann Haworth, Eduardo Paolozzi, David Hockney, Allen Jones, Derek Boshier, R.B. Kitaj i Patrick Caulfield), futurystyczne projekty architektoniczne, filmy i plakaty filmowe, okładki kolorowych magazynów i popularnych płyt.

Fragment wystawy "This Was Tomorrow", Kunstmuseum Wolfsburg, 2016/2017. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016
Fragment wystawy „This Was Tomorrow“, Kunstmuseum Wolfsburg, 2016/2017. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016

Myśl, patrz, słuchaj, czuj!

Do »Pop Art City« wschodzi się przez »Fun House«, rekonstrukcję multimedialnej instalacji Richarda Hamiltona ze wspomnianej wystawy »This is Tomorrow«: to bardzo »Fajny Dom«, gdzie wita nas twarz mężczyzny z napisami: »Myśl, myśl, myśl. Patrz! Słuchaj! Czuj!«. W tym »Fun House« wirują kolorowe krążki, pachnie truskawkami, ściany zdobią kolaże seksownych amerykańskich gwiazd filmowych i tapety w stylu op-art, a robot science fiction, który ma błyskające oczy, trzyma w łapskach skąpo odzianą blondynę jak jakiś Super-Tarzan. Z grającej szafy dobiegają dźwięki rock and rolla, a wielka butelka, reklamująca browar Guinness, przypomina o tym, że uczta zmysłowa powinna być przede wszystkim wyskokowa. »Fun House« to dzieło prorocze: antycypuje bowiem »Swinging Sixties«, które zamieniły się, co także pokazuje wystawa »This Was Tomorrow« w Muzeum Sztuki w Wolfsburgu, po niespełna dekadzie w »Swingeing Sixties«.

Fragment instalacji "Fun House" na wystawie "This Was Tomorrow", Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016
Fragment instalacji „Fun House“ na wystawie „This Was Tomorrow“, Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016

Hedonizm i optymizm

Po latach powojennych wyrzeczeń i niedostatku – kartki żywnościowe zlikwidowano w Wielkiej Brytanii dopiero w 1952 roku – nastąpił czas wzrastającego dobrobytu, masowej produkcji i swobody obyczajowej, z których można było korzystać prawie bez ograniczeń. Przestrzeń miejską wypełniały reklamy, zachęcające do konsumpcji i propagujące nowy, hedonistyczny styl życia. Pigułka antykoncepcyjna, dopuszczona do użycia najpierw w Stanach Zjednoczonych w sierpniu 1960 roku, pozwalała na seks bez obawy o konsekwencje. Bohaterkami i bohaterami masowej wyobraźni, lansowanymi przez elitarne magazyny mody i telewizję, dzienniki i brukowce, były modelki i projektantki mody, muzycy z formacji »mocnego uderzenia«, artyści, homoseksualiści i fryzjerzy. Był to czas optymizmu i liberalizmu, przede wszystkim czas młodzieży, w dużej części z rodzin robotniczych, która zbuntowała się przeciwko strasznym drobnomieszczanom i pod hasłem »Sex & Drugs & Big Beat« rozpoczęła hałaśliwy i psychodeliczny marsz do wolności. Dzięki rosnącym dochodom rodziców młodzi ludzie zaczęli otrzymywać kieszonkowe. To paradoks, ale za pieniądze dorosłych młodzież wyzwoliła się spod ich władzy, zaczęła sama decydować o tym, w co się ubrać, na jaki koncert się wybrać, do jakiego klubu pójść wieczorem. Stała się jedną z najważniejszych marketingowych grup docelowych przemysłu odzieżowego, kosmetycznego i muzycznego. Londyn w latach sześćdziesiątych był miejscem, w którym, jak powiedział John Dunbar (ur. 1943), współtwórca Indica Gallery (gdzie w 1966 roku 26-letni John Lennon poznał o siedem lat starszą od siebie kompozytorkę, artystkę i przyszłą żonę Yoko Ono), »wszystko było w ruchu, była atmosfera do robienia nowych rzeczy w sztuce, filmie i muzyce«.

Fragment instalacji "Fun House" na wystawie "This Was Tomorrow", Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016
Fragment instalacji „Fun House“ na wystawie „This Was Tomorrow“, Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016

Kobieta w mini odziana to dzieło szatana

I w świecie mody, gdyż rzadko był on w takim ruchu, jak w ożywionych latach sześćdziesiątych. Była to przede wszystkim młoda moda, moda z ulicy, która nadawała ton i inspirowała designerów. »Nastolatki robią modę dla nastolatków«, brzmiała dewiza butików, w których zaopatrywali się głównie młodzi (stanowili oni 60% kupujących). Mekką młodych w Swinging Sixties był Swinging London, gdzie butiki, szczególnie na kultowej wówczas Carnaby Street, wyrastały jak grzyby po deszczu i przy dźwiękach muzyki Beatlesów sprzedawały wszystko, co akurat było hip i trendy. Mężczyźni nosili coraz dłuższe włosy, kobiety coraz krótsze spódnice. W 1965 roku 31-letnia Mary Quandt wynalazła miniskirt – spódniczkę mini, która kończyła się przynajmniej 10 cm nad kolanem. Mini nosiło się (podobnie jak dżinsy) wszędzie: w domu, na uroczystym koncercie, w teatrze, operze, w zimie z ciepłymi rajstopami i wysokimi kozakami. Mini: dość wąski pasek materiału, stwarzał szerokie pole do dyskusji. Jej przeciwniczki były zdania, że jest dziełem szatana i czyni z kobiety obiekt seksualny. Natomiast zwolenniczki twierdziły, że mini jest znakiem wyzwolenia kobiety. Ojcowie byli zwolennikami mini, pod warunkiem, że nie nosiły ich ich córki. Brytyjski dom królewski, (który w 1966 roku przyznał Mary Quant Order of the Britsh Empire właśnie za ten wynalazek) zezwalał na to, żeby minispódniczka zaczynała się 7 cm nad kolanem, Watykan całkowicie zakazał nieobyczajnego odzienia. Dla młodzieży Swinging Sixties mini była natomiast wyrazem buntu: im krótsza, tym lepiej i tym bardziej udana prowokacja.

Widok wystawy "This Was Tomorrow" Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016
Widok wystawy „This Was Tomorrow“, Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016

Mała, wielka modelka

Do eksponowania pełnych walorów mini trzeba było znaleźć odpowiednią modelkę. Stało się to w 1966 roku, kiedy w jednym z zaniedbanych salonów fryzjerskich w Londynie odkryto 17-letnią Lesley Hornby, córkę cieśli, która uczyła się fryzjerstwa, lepiej znaną jako Twiggy. To była najbardziej popularna twarz i sylwetka swingującego Londynu, prototyp dolly girl, laleczki, chudej blond Lolitki, ikony wszystkich androgenicznych anorektyczek. Fryzurę wymyślił dla niej Vidal Sassoon. Ten urodzony w 1928 roku w biednej rodzinie sefardyjskich żydów na East Endzie i zmarły w 2012 roku w Los Angeles uczestnik pierwszej wojny izraelsko-arabskiej w 1948 roku był – dzięki znajomości z Mary Quant, która wprowadziła go na salony – najpopularniejszym fryzjerem lat sześćdziesiątych, twórcą tak zwanego stylu geometrycznego, czyli różnych odmian fryzury na pazia oraz serii kosmetyków do pielęgnacji włosów Wash and go, a potem bogatym właścicielem sieci salonów fryzjerskich w Wielkiej Brytanii i USA. Twiggy miała 167 cm wzrostu, wymiary 78 x 55 x 80 cm i oczy jak jelonek Bambi z przyklejonymi do powiek trzema rzędami sztucznych rzęs, ważyła 41 kg. Wkrótce po jej odkryciu londyński Daily Express nazwał ją »twarzą roku«. Po dwóch latach Twiggy jednak zrezygnowała z dalszej kariery i poświęciła się – z dość miernym skutkiem – aktorstwu.

Widok wystawy "This Was Tomorrow", Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016
Widok wystawy „This Was Tomorrow“, Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016

Polka z Palestyny uwalnia brytyjskie dziewczyny

W świecie mody swingującego Londynu ton nadawała również Barbara Hulanicki. Urodziła się w 1936 roku w Warszawie, jej ojciec był dyplomatą i w czasie wojny przebywał w Palestynie, gdzie został zamordowany. W 1948 roku Barbara przyjechała do Brighton i zamieszkała u ekscentrycznej ciotki, która rozbudziła w niej zamiłowanie do eleganckich i niekonwencjonalnych ubiorów. Pod jej wpływem rozpoczęła studia na wydziale projektowania mody w Brighton College, następnie przeniosła się do Londynu. Tam zajmowała się najpierw handlem wysyłkowym i miała szczęście: jedna z jej kreacji zamieszczona została na okładce Daily Mirror, co sprawiło, że nabyło ją 17 000 szczęśliwych kobiet. We wrześniu 1964 roku na Abingdon Road w londyńskiej dzielnicy Kensington razem z mężem Stephenem Fritzem-Simonem otworzyła sklep pod nazwą »Biba«. Była designerką, która stworzyła Slinky Look: modę damską i męską w stylu retro, z elementami art déco, z patchworku i z materiałów podobnych do skóry leoparda. Sprzedawała ją po przystępnych cenach, tak że do jej klientów należały zarówno studentki, jak i gwiazdy i gwiazdki show businessu. W 1969 roku »Biba« przeniosła się do domu towarowego na Hight Street w Kensington. Stałymi klientami »Rainbow Room«, wytwornego baru na ostatnim piętrze »Biby«, byli Jimi Hendrix (1942-1970), Marianne Faithfull (ur. 1946), Keith Richards (ur. 1943) i Anita Pallenberg (ur. 1944). »Biba« zakończyła działalność w 1975 roku. Pod koniec lat osiemdziesiątych Barbara Hulanicki przeniosła się do Miami Beach na Florydzie, gdzie prowadzi firmę, zajmującą się wyposażaniem ekskluzywnych hoteli, projektuje także odzież dziecięcą i kostiumy teatralne. W 2004 roku powiedziała, do czego przyczyniła się »Biba«:

Przez długie lata brytyjskie dziewczyny żyły niezgodnie z własnym instynktem, bo musiały nosić ubrania wybrane przez ich matki. Teraz i na zawsze są wolne.

Popularna i masowa sztuka młodzieżowa

Swinging Sixties były także wyzwoleniem sztuki i szczytem modernizmu, który -zdaniem krytyka Charlesa Harrisona (1942-2009), »wymaga kosmopolityzmu«. Lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku to początki kierunku sztuki, zwanej pop art, która zaczęła się rozwijać najpierw w Wielkiej Brytanii a potem w USA. Była reakcją na świat towarów, masowej produkcji i mass mediów. Artyści odkryli na nowo dadaizm, czerpali z jego technik i form wyrazu. Eduardo Paolozzi (1924-2005), jeden z ojców pop art w Wielkiej Brytanii, użył w kolażu »I was a ritch man’s plaything« (Byłem zabawką bogatego mężczyzny) z 1947 roku słowa »pop« jako onomatopeicznego określenia strzału. W 1957 roku Richard Hamilton (1922-2011), który był wielbicielem wtedy nieco zapomnianego ojca dada, Marcela Duchampa (1887-1968) i w 1965 roku zrekonstruował jego »Wielkie szkło«, zapisał w swoim notatniku bardzo trafne i prorocze spostrzeżenia na temat pop art:

Pop art jest popularna (publiczność masowa), przemijająca (krótkotrwała), szybko się zużywa (szybko zostanie zapomniana), tania, młoda (przeznaczona dla młodzieży), dowcipna, seksy, pełna sztuczek i blichtru, wielki interes.

Angielska wersja pop art, znana z dzieł malarzy, którzy na początku lat sześćdziesiątych studiowali na Royal College of Art w Londynie, była w przeważającej części wynalazkiem mężczyzn pochodzących z rodzin robotniczych. Ich młodość przypadła na pełne wyrzeczeń lata Drugiej Wojny światowej. To wspólne doświadczenie, a nie jakieś subtelne pokrewieństwo dusz, łączyło studentów, którzy na jesieni 1959 roku zapisali się na pierwszy semestr i po zakończeniu studiów należeli do głównych postaci tego ruchu. Byli to: David Hockney, Allen Jones i Derek Boshier, wszyscy urodzeni w 1937 roku, Peter Phillips, rocznik 1939 oraz Amerykanin R.B. Kitaj (1932-2007), który w 1957 roku przeniósł się do Anglii. Patrick Caulfield (1936-2005), zapisał się w 1960 roku do College’u, zaś Pauline Boty, urodzona w 1938 roku, studiowała w latach 1958-1961 na tamtejszym wydziale malarstwa na szkle. W krótkim czasie aż do jej przedwczesnej śmierci na raka w 1966 roku była jedyną pop artystką.

Allen Jones, Krzesło i stół, 1969. Wystawa "This Was Tomorrow", Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016
Allen Jones, Krzesło i stół, 1969. Wystawa „This Was Tomorrow“, Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016

British pop was top

Mimo że do prekursorów pop art należeli członkowie Independent Group, luźnego zrzeszenia artystów, designerów, architektów i krytyków, którzy w latach 1952-1955 spotykali się w Institute of Contemporary Arts w Londynie, zaś jego ówczesny dyrektor, krytyk Laurence Alloway (1926-1990) po raz pierwszy użył określenia pop art jako nazwy nowego kierunku sztuki w artykule w 1958 roku, to absolwenci Royal College of Art byli zbyt młodzi, aby dokonania Eduardo Paolozziego lub Richarda Hamiltona – kluczowych postaci Niezależnej Grupy – mogły mieć wpływ na ich twórczość. Widzieli oni natomiast kilka reprodukcji dzieł amerykańskich artystów: Jaspera Johnsa (ur. 1930), Roberta Rauschenberga (1925-2008) i Larry Riversa (1923-2002), którzy mieli zdecydowany wpływ na rozwój pop art po obu stronach Atlantyku. Dopiero na początku lat sześćdziesiątych, a więc w czasie, kiedy rozwinęli swój własny styl, angielscy malarze usłyszeli o Royu Lichtensteinie (1923- 1997), Andy Warholu (1928-1987) i Jamesie Rosenquistcie (ur. 1933). Także francuscy Nouveaux Réalistes, grupa propagująca francuską wersję pop art, do której założycieli należeli na jesieni 1960 roku w Paryżu między innymi krytyk Pierre Restany (1931-2004) i artyści Yves Klein (1928-1962), Arman (1928-2005), Jean Tinguely (1925-1991), Daniel Spoerri (ur. 1930) i Martial Raysse (ur. 1936), była na Wyspach mało znana.

Widok wystawy "This Was Tomorrow", Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016
Widok wystawy „This Was Tomorrow“, Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016

Banały codzienności inspiracją twórczości

Osobą, która miała duży wpływ na prace młodych artystów, był Peter Blake (ur. 1932), pracujący wówczas jako docent w Royal College of Art w Londynie. Już w 1952 roku tworzył obrazy, w których – bez typowej dla Independent Group ironii – pokazywał zamiłowanie do prostych rozrywek swojego dzieciństwa i młodości, które spędził w Dartford, w hrabstwie Kent. Filmy i świat cyrku, walki zapaśnicze i salony gier, obrazki pin up, opakowania i inne przedmioty i druki użytkowe były jego źródłami inspiracji. Już w 1954 roku, a więc siedem lat przed Lichtensteinem, namalował obraz »Children Reading Comics«, utrzymany jednak w dość konwencjonalnej formie. Pod koniec lat pięćdziesiątych zaczął naklejać zdjęcia bądź druki na obrazy i podmalowywać je jasnymi kolorami. Surowa, nonszalancka prezentacja znalezionych motywów jest antycypacją sitodruków Warhola, który tworzył je na podstawie zdjęć jesienią 1962 roku. Również i inni malarze, absolwenci Royal College of Art, interesowali się kulturą masową, zainspirowani byli reklamą, wzornictwem gier i artykułów konsumpcyjnych, fotografią i filmem. To, że w swoich pracach zajmowali się banalnymi codziennymi motywami uznawanymi wcześniej za niegodne sztuki, jest charakterystyczną cechą ówczesnej nowej kultury młodzieżowej, która w połowie lat sześćdziesiątych osiągnęła apogeum i nazwana została »Youthquake« (sztuczne słowo, nawiązujące do Earthquake – trzęsienie ziemi, czyli trzęsienie młodzieży). Angielscy malarze byli znacznie młodsi od ich amerykańskich pop art kolegów, ledwo przekroczyli dwudziestkę, kiedy tworzyli imponujące dzieła. Odwaga i pewność siebie, tak typowa dla młodości, bezkompromisowość a nawet bezczelność cechowała ich świeże, pełne życia prace, które powstawały często jeszcze przed zakończeniem studiów.

Joe Tilson, Nine Elements, 1963, na wystawie "This Was Tomorrow", Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016
Joe Tilson, Nine Elements, 1963, na wystawie „This Was Tomorrow“, Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016

Swingujący artyści i ich galeryści

Artyści nie działali w próżni, byli częścią sceny artystycznej swingującego Londynu, miejsca spotkań wziętych fotografów, designerów, aktorów, głośnych muzyków i ich muz. Obok Grabowski Gallery, której działalność w latach 1959-1975 omówiona została obszernie w katalogu pokazywanej w 2007 roku w Muzeum Sztuki w Łodzi wystawy »Swingujący Londyn – Swinging London«, na szczególną uwagę zasługuje galeria na Duke Street 69, otwarta 15 sierpnia 1962 roku. Jej właścicielem był urodzony w 1937 roku Robert Fraser, syn bankiera Lionela Frasera, przedstawiciela finansowej elity Londynu. Robert Fraser należał do najbardziej znanych i kontrowersyjnych postaci szalonych lat sześćdziesiątych. W swojej galerii wystawiał jako pierwszy Jeana Dubuffeta (1901-1985), Claesa Oldenburga (ur. 1929), Armana, Kleina, Lichtensteina i Jima Dine’a (ur. 1935). Legendarne były jego prywatki w mieszkaniu na Mount Street 20, na które przychodzili Marlon Brando (1924-2004), Paul McCartney (ur. 1942), John Lennon (1940-1980), Keith Richards, Mick Jagger (ur. 1943) oraz ich muzy: Marianne Faithfull i Anita Pallenberg. Był ich przyjacielem i marszandem i reprezentował to, co w Swinging Sixties było najważniejsze: pieniądze, seks i przede wszystkim narkotyki. Członkowie Beatlesów i Rolling Stonesów, którzy w ciągu paru lat dzięki rekordowej sprzedaży płyt zamienili się z pariasów w milionerów, też mieli bardzo dużo pieniędzy. W zamian za narkotyki, konsumowane na bankietach u Frasera, muzycy kupowali drogie obrazy, nie zawsze jednak artystów pop art.

Widok wystawy "This Was Tomorrow" Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016
Widok wystawy „This Was Tomorrow“, Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016

Dochody z jabłka niezgody

Pod wpływem halucynacji, wywołanych przez LSD, Paul McCartney zainteresował się twórczością René Magritte´a (1898-1967). Był zafascynowany grą jego skojarzeń i tytułami jego malowideł. W 1966 roku wybrał się wraz z Fraserem do Paryża, gdzie odwiedzili agenta belgijskiego surrealisty. McCarthy kupił kilka obrazów za kilka tysięcy funtów. W lecie następnego roku Robert Fraser odwiedził Paula McCartney’a ze świeżo namalowanym Magrittem pod pachą. Obraz nosił tytuł »Le jeu de mourre« i przedstawiał zielone jabłko z napisem »Au revoir«. 15 sierpnia 1967 roku René Magritte zmarł. Ponieważ nie mógł już więcej malować dalszych jabłek, fajek, nagich kobiet, chmur, ptaków i panów w melonikach, wartość jego obrazów wkrótce wzrosła astronomicznie. Kiedy Beatlesi na jesieni tego samego roku szukali nazwy dla nowej, własnej firmy, której utworzenie doradzili im księgowi, zainspirował ich dziecięcy wierszyk o alfabecie: »A is for Apple«. Można się domyślić, skąd wzięli pomysł na stosowne logo. Oczywiście nie skopiowali go z obrazu Magritte’a, ale wykorzystali zdjęcie zielonego jabłka. To jabłko okazało się być przynoszącym duże pieniądze jabłkiem niezgody. Podobno od amerykańskiego producenta Apple Computers otrzymali ponad 26 milionów odszkodowania za używanie rzekomo wymyślonego przez nich logo.

Przebojowa okładka płytowa

Jeszcze intratniejszym pomysłem, choć nie dla wszystkich w równym stopniu, była okładka do albumu Beatlesów »Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band«. Do jej zaprojektowania Bob Fraser namówił artystę Petera Blake´a i – o czym się dziś chętnie zapomina – jego pierwszą żonę, amerykańską rzeźbiarkę Jann Haworth (ur. 1942). Fotografem był Michael Cooper (1941-1973). Okładka ta przeszła do historii i jest ikoną cover art (sztuki okładkowej). Mimo że znajduje się w niej tylko jedną płyta z niespełna 40 minutowym nagraniem, jest rozkładana i wygląda, jakby mieścił się w niej podwójny album. Po raz pierwszy we wnętrzu okładki umieszczono teksty wszystkich (trzynastu) utworów. Tytułową stronę zdobi grupowy portret Beatlesów w kolorowych mundurkach kapeli wojskowej, którzy stoją na trawie wśród kwiatów w otoczeniu siedemdziesięciu osób, darzonych przez czterech chłopców z Liverpoolu szczególnym szacunkiem. Są wśród nich między innymi Oscar Wilde, George Bernard Shaw, Edgar Allan Poe, Karol Marks, Carl Gustav Jung, Albert Einstein, jak i Mae West, Marylin Monroe, Fred Astaire, Stan Laurel, Oliver Hardy, Bod Dylan, Marlene Dietrich, Karlheinz Stockhausen oraz hinduski guru Yukteswar Giri i himalajskie bóstwo Mahavatar Babaji.

Fragment wystawy "This Was Tomorrow", Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016
Fragment wystawy „This Was Tomorrow“, Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016

Siedem milionów albumów

Okładka jest typowym dla pop art wyrazem symbiozy kultury wysokiej z kulturą niską, bo wspólną cechą tych wszystkich osób jest to, że chciały lub chcą poszerzyć swoją świadomość. Była to propagowana przez amerykańskiego psychologa i autora Timothy Leary (1920-1996) »wspólnota nowych ludzi«, którzy pod wpływem mniej lub bardziej »miękkich« narkotyków (LSD, meskalina) pragną lepszego i sprawiedliwszego życia na ziemi, czyli życia w miłości i pokoju (na lekkim haju), o czym śpiewają Beatlesi. Okładkę zdobi ponadto girlanda z czerwonych hiacyntów z nazwą grupy oraz gitara z żółtych hiacyntów, a także telewizor, figurki Buddy, nargile i krasnal ogrodowy. Nagranie odbyło się 30 marca 1967 roku w Chelsea-Manor-Studio w Londynie wraz z czterdziesto osobową orkiestrą, zaś George Harrison (1943-2001) grał na sitarze. Oficjalnie album Sierżanta Pieprza ukazał się na rynku brytyjskim w dniu 1 czerwca 1967 roku i już w pierwszym dniu sprzedaży osiągnął takie wyniki (250 000 egzemplarzy), że mógł zostać nagrodzony Złotą Płytą. Do 1 stycznia 1971 roku sprzedano siedem milionów albumów. Na liście rankingowej najlepiej sprzedających się płyt w Wielkiej Brytanii zajmuje drugie miejsce (po „Greatest Hits” grupy Queen). Na opublikowanej przez amerykański magazyn muzyczny Rolling Stone w 2003 roku liście »500 największych albumów wszechczasów« lokuje się natomiast na pierwszym miejscu. »Orkiestra Klubu Samotnych Serc Sierżanta Pieprza« otrzymała cztery nagrody Grammy (przyznawane corocznie począwszy od 1957 roku przez National Academy of Recording Art and Sciences w Los Angeles).

Autor nieznany, ręcznie malowany bęben z motywem wykorzystnym na okładce albumu The Beatles, 1967, na wystawie "This Was Tomorrow", Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016
Autor nieznany, ręcznie malowany bęben z motywem wykorzystnym na okładce albumu The Beatles, 1967, na wystawie „This Was Tomorrow“, Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016

 Najbardziej znane jedyne dzieło

24 czerwca 2002 roku artysta Peter Blake, współtwórca sukcesu albumu »Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band«, obchodził 70 urodziny. Z tej okazji został przez brytyjską królową pasowany na rycerza i nadany mu został (podobnie jak w 1997 roku jego przyjacielowi Paulowi McCartney´owi) tytuł szlachecki sir. Sir Peter Blake powiedział wtedy dziennikarzom: »Sgr. Pepper jest moim najbardziej znanym dziełem. Ale jest też jedynym moim dziełem, które ludzie znają«. Okładka przyniosła mu wprawdzie światową sławę, ale nie uczestniczył w zyskach ze sprzedaży milionów egzemplarzy płyt, gdyż otrzymał jednorazowe honorarium w wysokości 200 funtów. Zaś Jann Haworth na pytanie »Jak wspominasz pracę nad tym projektem« (wywiad z nią znajduje się w katalogu wystawy »Art and the 60s: This Was Tomorrow«, Tate Britain, 30.06. – 25.09.2005, nawiązującej do wystawy Independent Group »This is Tomorrow«, która w 1956 roku odbyła się w Whitechapel Art Gallery w Londynie) odpowiedziała bardzo lakonicznie: »Ta historia została już w 50% opowiedziana. Najlepiej nie pozwól mi o tym mówić. Ja jestem osobą, która nie zrobiła 50% okładki… Ja zrobiłam pozostałe 50%«. Okładka stała się także przedmiotem naukowego opracowania: w 2004 roku historyk sztuki z Monachium, Walter Graskamp, opublikował wydawnictwie Wagenbach w Berlinie książkę pod tytułem »Das Cover von Sgt. Pepper. Eine Momentaufnahme der Popkultur« (Okładka Sgt. Peppera. Migawka pop kultury).

Jann Haworth, Donuts, Coffee Cups & Comics (z lewej) i Surfer, 1968 (z prawej) na wystawie "This Was Tomorrow", Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016
Jann Haworth, Donuts, Coffee Cups & Comics (z lewej) i Surfer, 1968 (z prawej) na wystawie „This Was Tomorrow“, Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016

Haszysz, heroina i amfetamina

Dla pomysłodawcy epokowej okładki, Roberta Frasera, rok 1967 był rokiem, w którym nie tylko z jej powodu przeszedł do historii sztuki. W nocy z 11 na 12 lutego uczestniczył bowiem w prywatce, która odbyła się w wiejskiej rezydencji Redlands Keitha Richardsa w Sussex. Obecni tam byli również m.in. wspomniany fotograf okładki, Michael Cooper, Mick Jagger i Marianne Faithfull a także George Harrison i Patti Boyd (ur. 1944). Kiedy ta para opuściła przyjęcie, do domu wpadła policja i rozpoczęła przeszukanie. U Jaggera znaleziono zabronione w Anglii amfetaminy, które lekarz przepisał we Włoszech jego przyjaciółce Marianne. Robert Fraser miał przy sobie heroinę, zaś w popielniczkach natrafiono na ślady haszyszu. Jaggera i Frasera wyprowadzono w kajdankach, co z dużą przyjemnością filmowali i fotografowali licznie zgromadzeni przed domem operatorzy i fotoreporterzy. Cała akcja zainscenizowana została prawdopodobnie przez konserwatywny brukowiec News of the World. 27 czerwca 1967 roku odbyła się rozprawa sądowa: Richards, Jagger i Fraser zostali skazani na karę więzienia, jednak – po protestach młodzieży na ulicach Londynu oraz artykułach w liberalnym magazynie Times –  wyszli za kaucją na wolność.

Richard Hamilton, Release Relief, 2011, na wystawie "This Was Tomorrow", Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016
Richard Hamilton, Release Relief, 2011, na wystawie „This Was Tomorrow“, Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016

 Krótka kariera Roberta Frasera

Zdjęcie aresztowania Jaggera i Frasera w momencie, kiedy zasłaniają sobie oczy, jakby broniąc się przed »strzałami« wymierzonych w nich kamer, posłużyło Richardowi Hamiltonowi do pracy, która wieści początek końca Swinging Sixties. Hamilton powiększył to ujęcie i błyszczącym chromem pokrył kajdanki. Są one symbolem aparatu represji i powrotu do ostrzejszej polityki społecznej. Tytuł »Swingeing Sixties«, co można przetłumaczyć jako »drastyczne lata sześćdziesiąte«, nie pozostawia żadnych wątpliwości co do intencji artysty. Był to również początek końca kariery Roberta Frasera. W 1969 roku zamknął swoją galerię i próbował ją bez powodzenia reaktywować na początku lat osiemdziesiątych. Ten dandys o nieskrywanych nigdy skłonnościach do młodych śniado- lub czarnoskórych mężczyzn zmarł w 1986 roku, w wieku 49 lat. Jego śmierć odbiła się szerokim echem w mediach: był pierwszą, prominentną ofiarą AIDS w Wielkiej Brytanii. Jego postać, która jak mało kto symbolizowała swingujące i drastyczne lata sześćdziesiąte, przypomniała w 1999 roku Harriet Vyner, wydając 300-stronicową biografię pod tytułem »Groovy Bob. The life and times of Robert Fraser«.

 Dokumentalista szalonego miasta

Innym zapomnianym dandysem awangardy lat sześćdziesiątych jest reżyser Peter Whitehead (ur. 1937), któremu Biennale Filmowe w Wenecji w 2006 roku poświęciło małą retrospektywę. Pokazywane tam były jego filmy, dokumentujące modę, muzykę, protesty i nadużywanie narkotyków w tamtych czasach, kiedy gitary wyły, gniewni studenci protestowali przeciwko wojnie w Wietnamie, a aktorka Vanessa Redgrave (ur. 1937), niby Jean d’Arc rewolucji, śpiewała hymn na cześć Fidela Castro. Whitehead towarzyszył im ze swoją kamerą, był uczestnikiem zbuntowanego środowiska. W 1965 roku dokumentował »International Beat Poetry Incarnation« w Royal Albert Hall, na którym amerykański poeta Allen Ginsberg (1926-1997) spotkał się z austriackim poetą Ernstem Jandlem (1925-2000) i na oczach 5-tysięcznej publiczności recytowali mniej lub bardziej buntownicze lub absurdalne wiersze, zupełnie jak na dzisiejszych poetry slames. Whitehead filmował Rolling Stonesów, Pink Floydów i Led Zeppelinów podczas chaotycznych występów, zaś w »Tonight Lets All Make Love in London«, jego filmowym pop koncercie, pokazał migotliwy portret miasta, które straciło równowagę.

Narracja bez orientacji

Dzisiaj filmowe dokumenty Whiteheada z szalonych lat 1965-1969 przypominają wykopaliska archeologiczne, opowiadają o upadłej erze, w której nowa kasta szamanów młodocianych antybohaterów miała naiwną nadzieję, że cywilizację można wynaleźć na nowo. Są to autentyczne dokumenty, którym brakuje jakiegokolwiek dystansu oraz jakiejkolwiek próby wyjaśnienia tego, co się dzieje. Whitehead nie dba o konwencje kina i narrację. Jego kamera jest częścią wydarzeń, porusza się we wszystkich kierunkach jak kompas, który stracił orientację. W niektórych sekwencjach obraz goni za obrazem, w innych protagoniści, jak na przykład Mick Jagger lub David Hockney mówią to, co im akurat ślina na język przyniesie. A dolly girls marzą o miłości. Przy okazji Peter Whitehead wynalazł także małe filmy reklamowe dla pop songów, które dziś nazywają się wideoklipami. Wczesny ich prototyp nakręcił dla Rolling Stonesów i piosenki »We Love You«. Z powodu kłopotów finansowych zrezygnował jednak z kariery filmowej i w krajach arabskich zajął się hodowlą sokołów do polowania. Po zawale serca stał się domatorem i pisze taśmowo ezoteryczne horrory. »Pojęcie Swinging London wymyśliła CIA, żeby zdyskredytować nową kulturę młodzieżową«, powiedział przy okazji Weneckiego Biennale Filmowego w 2006 roku.

Joe Tilson, Gagarin, Star, Traingle, 1968, na wystawie "This Was Tomorrow", Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016
Joe Tilson, Gagarin, Star, Traingle, 1968, na wystawie „This Was Tomorrow“, Kunstmuseum Wolfsburg. Foto © Urszula Usakowska-Wolff, VG Bild-Kunst, 2016

Powiększenie zwiastuje wrzenie

Jeśli naprawdę tak było, to dyskredytacja nie powidła się, choć barwny i upojny karnawał Swinging Sixties zakończył się kacem: w 1968 roku na ulicach europejskich miast, przede wszystkim w Paryżu, Berlinie, Londynie (a także z innych, choć również politycznych powodów w Warszawie), protestowała – pałowana przez policję – młodzież. W USA wzmagał się protest przeciwko wojnie wietnamskiej. Wyzwolenie obyczajowe nie przyniosło wyzwolenia politycznego, młodzi ludzie obudzili się z psychodelicznego transu, zbuntowali się przeciwko nierówności społecznej i klasowości edukacji, deficytom demokracji, dyktaturze konsumpcji i powierzchowności mediów. Zwiastunem tego buntu był nakręcony w Londynie film włoskiego reżysera Michelangelo Antonioniego (1912-2007) pod tytułem »Blow up« (po polsku »Powiększenie«) zaliczany do arcydzieł kinematografii XX wieku, który zdobył w 1967 roku Złotą Palmę w Cannes. Jego bohaterem jest grany przez Davida Hemmingsa (1941-2003) fotograf mody Thomas, wzorowany na słynnym brytyjskim fotografie Davidzie Bailey (ur. 1938), głównym kronikarzu lat sześćdziesiątych w Londynie, który portretował osobistości ze świata mody, muzyki, filmu i sztuki oraz angielską rodzinę królewską. W londyńskim parku Thomas robi zdjęcia. Przy wywoływaniu filmu dostrzega zwłoki kobiety w krzakach. Ma wrażenie, że tajemnicza Jane (Vanessa Redgrave) może mieć coś wspólnego z tą zbrodnią, ale nie jest pewny, czy została ona w ogólne popełniona. Legendarny jest w nim także występ grupy Yardbird, na którym Jeff Beck (ur. 1944) niszczy swoją gitarę i rzuca jej kawałki w apatyczny tłum, który nagle się ożywia.

Film Antonioniego doskonale oddaje atmosferę tamtych czasów, opowiada o zmianie ludzkiej percepcji w narcystycznym i zakochanym w modzie swingującym Londynie. Pokazuje wyobcowanie człowieka w społeczeństwie konsumpcyjnym, w tym wypadku z powodu dyktatu mody, zastanawia się także nad realnością obrazów i granicami poznania. W skomercjalizowanym, zdominowanym przez media świecie powierzchnia jest wszystkim, wewnętrzne, »prawdziwe« wartości się nie liczą. Jako fotograf Thomas jest dokumentarzystą tej powierzchni, żyje i godzi się na życie w tym powierzchownym świecie. Ale podświadomie czuje, że pod powierzchnią coś zaczyna wrzeć.

Tekst & zdjęcia © Urszula Usakowska-Wolff, VG Wort, VG Bild-Kunst
All rights reserved.

katalog-this-was-tomorrow-wienand-verlag-2016

This Was Tomorrow
Pop Art in Great Britain 
30.10.2016 - 19.02.2017
Kunstmuseum Wolfsburg 

Autor: Urszula Usakowska-Wolff

Ich schreibe verschiedene Sachen in mindestens zwei Sprachen. / Piszę różne słowa w conajmniej dwóch mowach.

Kommentar verfassen

Trage deine Daten unten ein oder klicke ein Icon um dich einzuloggen:

WordPress.com-Logo

Du kommentierst mit Deinem WordPress.com-Konto. Abmelden /  Ändern )

Twitter-Bild

Du kommentierst mit Deinem Twitter-Konto. Abmelden /  Ändern )

Facebook-Foto

Du kommentierst mit Deinem Facebook-Konto. Abmelden /  Ändern )

Verbinde mit %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d Bloggern gefällt das: